Kasprowy Wierch z dzieckiem. Wejście na górę o własnych siłach może być zbyt trudne dla najmłodszych turystów. Najkrótszy szlak pieszy na Kasprowy Wierch liczy ok. 7 km w jedną stronę czas przejścia z Kasprowego Wierchu na Giewont to około 3 godzin, natomiast z Giewontu na Kasprowy Wierch to około 3,5 godziny; do Kuźnic można dojechać busami odjeżdżającymi z przystanków przy dworcach PKP/PKS w Zakopanem albo własnym samochodem – w okolicy dostępne są parkingi; przy wjeżdżaniu na Kasprowy Wierch kolejką Tatrzańskie szczyty: Kasprowy Wierch. Tatrzańskie szczyty: Sarnia Skała. Ceniony jest zarówno latem, kiedy służy jako cudowny punkt widokowy na otaczające go szczyty, jak i zimą – ponieważ na jego północnych zboczach usytuowano jeden z najbardziej znanych w Polsce ośrodków narciarskich. Na szczycie Kasprowego Wierchu znajduje W pierwszej kolejności należy dotrzeć z Kuźnic na Kasprowy Wierch. Na potrzeby naszej opowieści macie do wybory trzy opcje. Pierwsza z nich, wiedzie zielonym szlakiem przez Myślenickie Turnie. Zajmie ona Wam 3h 15 min. Druga, którą najbardziej polecamy to spacer przez Halę Gąsienicową i zajmie Wam prawie 4h. Wjazd kolejką na Kasprowy Wierch. Z małym dzieckiem można wjechać, pospacerować na górze i zjechać. Ze starszakiem (na oko takim 6lat +) można już śmiało zejść nogami. Tak czy siak należałoby sprawdzić pogodę na szczycie, bo ta może zaskoczyć. Kiedy w Zakopanem było 20C, na szczycie leżał śnieg, a temp. odczuwalna Kolejka linowa na Kasprowy Wierch. Nawet starsze i wytrzymalsze dzieci, które już bez problemu mogą wędrować z nami po górskich szlakach, z pewnością ucieszą się możliwością wjechania na najsłynniejsze szczyty górskie Zakopanego. Obowiązkowym punktem programu jest oczywiście wjazd kolejką linową na Kasprowy Wierch. Kasprowy Wierch z dzieckiem Wejście na górę o własnych siłach może być zbyt trudne dla najmłodszych turystów. Najkrótszy szlak pieszy na Kasprowy Wierch liczy ok. 7 km w jedną stronę Długość trasy podobna, jednakże wariat z dotarciem przez Kasprowy Wierch jest dłuższy o około 600 metrów. Poniżej przedstawię, jak wyglądają te dwie, najbardziej popularne trasy prowadzące do przełęczy. Kuźnice – Myślenickie Turnie – Kasprowy Wierch – Beskid – Liliowe – Świnicka Przełęcz Jakim szlakiem najlepiej dostać na na Kasprowy Wierch? Jakie szlaki idą z Kasprowego, jeśli chcemy podjąć dalszą wędrówkę? Poznaj najpopularniejsze trasy na Kasprowy Wierch i dowiedz się, czy warto wjeżdżać na ten szczyt kolejką. Ceny biletów na kolejkę linową na Kasprowy Wierch: sezon wysoki do końca września: normalny w obie strony 129 zł, ulgowy 109 zł, w jedną stronę normalny 109 zł, ulgowy 89 zł. sezon niski od 1 października do 15 grudnia: normalny w obie strony 99 zł, ulgowy 79 zł, w jedną stronę normalny 79 zł, ulgowy 69 zł. QGS3cE7. W ostatni dzień naszego pobytu pod Tatrami postanowiliśmy wybrać się na Kasprowy Wierch i dojść z niego do Kopy Kondrackiej, a następnie zejść przez Halę Kondracką. W noc poprzedzającą wyjście przeszła solidna burza i zastanawialiśmy się czy nie zmienić planów - tym bardziej że rano tatrzańskie szczyty schowane były w chmurach i nie było perspektyw na piękne widoki. Całe szczęście jednak nie poddaliśmy się i (mimo że ostatecznie z Kasprowego ruszyliśmy w zupełnie innym kierunku) mamy teraz fantastyczne wspomnienia z tej wędrówki. Ale po kolei... Do naszej rodziny dołączył syn znajomych i wcześnie rano (już o 6 rano!) ruszyliśmy z domu sióstr Urszulanek na piechotę do Kuźnic. Zależało nam, by szybko dojść do kas biletowych i nie zmarnować kilku godzin w kolejce. Plan wypalił i załapaliśmy się na drugi kurs kolejki. Niestety, poranek był mglisty i pochmurny, toteż widoki z kolejki były dalekie od spektakularnych... Gdy dojechaliśmy do górnej stacji okazało się, że szczyt Kasprowego spowity jest gęstą chmurą. Było zimno, mżył deszcz, wiał wiatr - jednym słowem klapa. Postanowiliśmy poczekać chwilę w budynku górnej stacji kolejki i na poprawę nastroju zjeść śniadanie ;-) Po półgodzinie stwierdziliśmy jednak, że trzeba spróbować ruszyć. Pamiątkowe zdjęcie i wyruszamy czerwonym szlakiem. Dopóki szlak prowadził zboczem było jako tako, ale gdy tylko wyszliśmy na grań - uderzył w nas tak mocny i przeraźliwie zimny wiatr, że momentalnie zarządziliśmy odwrót. W takich warunkach nie było sensu wędrować w kierunku Czerwonych Wierchach... Po chwili zastanowienia postanawiamy pójść w drugą stronę - żółtym szlakiem do Suchej Przełęczy i następnie zejść do Doliny Gąsienicowej. Liczyliśmy, że schodząc niżej uciekniemy przed wiatrem i uratujemy ten dzień :-) I nie przeliczyliśmy się - wiatr ucichł zaraz jak zaczęliśmy zejście z Suchej Przełęczy. A samo zejście w gęstej mgle, przy widoczności sięgającej może 10-15 metrów nie było zbyt przyjemne. Mama szła z przodu z Kacprem, Antkiem i Stasiem. Duże kamienie sprawiały sporo trudności Oli, więc tato od czasu do czasu musiał brać ją na ręce, mimo że w nosidle turystycznym dźwigał Anielkę. W miarę jak schodziliśmy niżej mgła zaczynała się rozrzedzać i mieliśmy wrażenie, że chmury się przewiewają. Momentami zaczął się nam nawet pokazywać wierzchołek Kasprowego Wierchu, a podstawa chmur była na tyle wysoko, że coraz lepiej widzieliśmy Dolinę Gąsienicową. Tańczące wokół nas chmury tworzyły całkiem piękny spektakl, a niecodzienne widoki sprawiły, że nasze humory z minuty na minutę coraz bardziej się poprawiały. Z Dwoiśniaka mieliśmy już piękny widok na Zielony Staw Gąsienicowy i majaczącą na końcu doliny charakterystyczną bryłę Murowańca. Gdy dochodziliśmy już do dolnej stacji kolejki w Kotle Goryczkowym chmury zaczęły odsłaniać Kościelec, a spoza chmur przebiły się pierwsze promienie słońca. Na rozdrożu szlaków postanowiliśmy się rozdzielić - mama z chłopakami i Olą ruszyli dalej w kierunku Murowańca, a tata z Anielką postanowili dojść nad Zielony Staw Gąsienicowy. Po drodze nad Zielony Staw szlak mija kilka mniejszych jeziorek, w jednym z nich udało się uchwycić taki piękny widok: Dodatkowy wysiłek zdecydowanie się opłacił - po dojściu nad Zielony Staw stwierdziliśmy, że jesteśmy tu jedynymi osobami - co zdarza się w Tatrach bardzo rzadko, a zwłaszcza w sezonie wakacyjnym. Woda w stawie miała niesamowity, szmaragdowy kolor, a chmury rozwiały się jeszcze bardziej ukazując w pełni okoliczne szczyty. Rozkoszować się w ciszy pięknem takiego miejsca - bezcenne... W drodze powrotnej na jednym ze stawków przyuważyliśmy rodzinę kaczuszek, która bardzo zainteresowała Anielkę :-) Po dojściu do Murowańca i spałaszowaniu solidnego drugiego śniadania postanowiliśmy wszyscy ruszyć do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Tam już nie mogliśmy jednak liczyć na takie pustki jak tato z Anielą nad Zielonym Stawem - do Czarnego zmierzały liczne grupy turystów, więc mijając się z nimi na kamienistym szlaku musieliśmy zachować szczególną ostrożność. Po niespełna półgodzinie dotarliśmy jednak do celu i mogliśmy oddać się podziwianiu kolejnego pięknego tatrzańskiego miejsca. Wszyscy - z wyjątkiem Anielki, która usnęła w nosidle :-) Po powrocie na Halę Gąsienicową zrobiliśmy krótką przerwę na herbatniki i ruszyliśmy niebieskim szlakiem w kierunku Kuźnic, podziwiając po drodze słynne pasterskie szałasy, intensywnie fioletowe (różowe?) kwiaty wierzbówki kiprzycy i przepiękne widoki na Kościelec, Świnicę i Granaty. Niebieski szlak prowadził nas wśród kosodrzewiny przez Królową Rówień na przełęcz między Kopami - bardzo widokowy szlak. A że i widoczność trafiła się nam całkiem niezła, to bawiliśmy się w rozpoznawanie poszczególnych szczytów i pasm górskich - udało się nam wypatrzyć Trzy Korony, Luboń Wielki, Babią Górę, Lubań, Turbacz i wiele innych. Zachwycające widoki mieliśmy też z przełęczy między Kopami i z zejścia po Skupniów Upłazie w kierunku Boczania. Jest to niezwykle widokowy fragment szlaku, z piękną panoramą Kopy Kondrackiej, Giewontu, Sarniej Skały, Wielkiego Kopieńca, Nosala czy Beskidów. Samo zejście przez Boczań wspominamy za to niezbyt dobrze... Szlak nastroszony gęsto, acz nieregularnie sterczącymi kamieniami sprawiał, że w zasadzie nie dało się prosto postawić nogi. Stopy bardzo szybko zmęczyły się takim podłożem i w małych wędrowcach zaczęło pojawiać się zniechęcenie. Całe szczęście jakoś przebrnęliśmy ten fatalny odcinek i dotarliśmy do Kuźnic, a stamtąd do naszej bazy u sióstr Urszulanek na Jaszczurówce :-) I jeśli mamy jakoś podsumować ten dzień, to mimo iż był on bardzo męczący i nie udało się nam zrealizować pierwotnego planu wędrówki, to i tak jesteśmy bardzo szczęśliwi z wszystkich pięknych miejsc, które zobaczyliśmy. Szkoda nam trochę tych widoków z Kasprowego, ale co się odwlecze to nie uciecze - będziemy mieli większą motywację, by tam wrócić :-) Kacprowa impresja - jest Kasprowy, Murowaniec i nawet Czarny Staw Gąsienicowy :-) Garść informacji Data: 8 sierpnia 2019 r. Forma: turystyka piesza Dystans: ok. 13-14 km Trasa: dom sióstr Urszulanek na Jaszczurówce - Kuźnice - kolejką na Kasprowy Wierch - Kasprowy Wierch - Sucha Przełęcz - Hala Gąsienicowa - Zielony Staw Gąsienicowy - schronisko Murowaniec - Czarny Staw Gąsienicowy - Hala Gąsienicowa - Przełęcz między Kopami - Skupniów Upłaz - Boczań - Kuźnice - dom sióstr Urszulanek na Jaszczurówce Zimowe atrakcje Zakopanego z perspektywy wózka i nosidła 2021-01-31 10:28 Zakopane i Tatry zazwyczaj kojarzą się z trudnymi i długimi wędrówkami i zatłoczonymi Krupówkami, na których kwitnie życie. Niektórzy omijają Zakopane szerokim łukiem uważając, że Tatry nie są odpowiednimi górami dla dzieci. Tymczasem w okolicy Zakopanego jest wiele tras, na które można wybrać się z wózkiem (niekoniecznie terenowym) lub nosidełkiem turystycznym. Przedstawiamy relację z kilkudniowej zimowej wycieczki do Zakopanego, jaką odbyła Monika Deyk wraz z mężem i dwiema córkami (starszą – lat sześć i młodszą – w wieku 8 miesięcy). Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera! Wózkiem na Kalatówki Dziś ruszamy wózkiem na Kalatówki. Rano parkujemy przy Skoczni (2,5 zł za h), idziemy piechotką do Kuźnic, tam wchodzimy na szlak na Kalatówki. Droga krótka, ale cały czas pod górę, fajna, ubita, twarda, równa. Śniegu dużo. Idzie się bardzo przyjemnie, wózek w żaden sposób nie ciąży. Starsza na nogach też nie narzeka. Przy parkingu koło skoczni można wypożyczyć sanki, więc jak ktoś chce jest to fajna sprawa (20 zł za dobę). Pod górę ciągnąć ciężko, ale za to z powrotem czeka nas niesamowity zjazd. U góry mimo, że słońca brak, góry widać dość dobrze. Robimy sobie przerwę w schronisku. Mają tu krzesełka niemowlęce, salkę zabaw z piłkarzykami za darmo. Potem wypożyczamy sanki za 5 zł i zjeżdżamy z super górki na Kalatówkach (tych sanek nie można wziąć ze sobą na dół). Parę zjazdów i czas wracać. Niestety jesteśmy ograniczeni niemowlakiem i jego jedzeniem. Wracamy spacerkiem do Kuźnic i dalej do Zakopanego. "Dzieciaki w Plecaki" polecają przewodnik wydawnictwa "Bezdroża" - "Tatry z dzieckiem" Jedziemy do jakiejś karczmy coś zjeść. Trafiamy do pewnej karczmy na rogu koło stacji BP (nie pamiętam nazwy). Wystrój super, miłe panie, jemy przepyszną pizzę z oscypkiem - pycha. Córka zjada znów cały żurek - też smakuje - ceny dobre. Idziemy na Krupówki, na 18 wracamy do pensjonatu na obiad. Saniami przez Dolinę Kościeliską Dziś długi dzień - ruszamy do Doliny Kościeliskiej. Jedziemy autem pod wejście - to kilka kilometrów od Zakopanego. Pogoda piękna, śliczne słońce, śnieg i ciepło. Mamy ambitny plan iść na piechotę i z wózkiem, ale jednak jedziemy saniami i bierzemy nosidło. Przejazd kosztuje za sanie 150 zł. Mówimy, że za 150 pójdziemy na nogach. Idziemy więc. Po drodze jednak łapie nas góral i mówi, że pojedzie za 120zł - CAŁE SZCZĘŚCIE. Okazuje się, że to jednak bardzo daleko, 1,5 godziny na piechotę i widzimy po drodze, że starszej byłoby bardzo ciężko dojść, byłby płacz i męka, więc całe szczęście, że pojechaliśmy saniami. Po drodze piękne widoki. Pogoda słoneczna, niebieskie niebo, więc wszystko widać. Góral opowiada nam całą historię i wszystko o tych górach - super wycieczka. Chcesz być na bieżąco? Zapisz się do naszego newslettera! Dojeżdżamy do parkingu, przed nami jeszcze pół godzinki spaceru lekko pod górę. Dla starszej mamy sanki (wypożyczone pod skocznią za 20zł), ale pod górę ciężko ciągnąć. Przy schronisku super widoki, piękna pogoda, ludzie się opalają. Gdzieś tam w połowie widzieliśmy tatę z wózkiem, ale później już nie, nie dotarł. Zimą nie polecamy iść tam wózkiem. Breja rozjechana przez samochody i wozy powoduje, że trudno iść na nogach,a co dopiero wózkiem. Super, że zdecydowaliśmy się na nosidło. Jemy niedobrą szarlotkę w schronisku i wracamy już na nogach. Starsza na sankach, zjeżdża z górki jak się da, jak nie to ciągniemy. Niestety droga długa 1,5 godziny. W połowie nachodzi mgła, nic nie widać, robi się zimno, wiatr. Mała nie chce już siedzieć w nosidle, prawie biegniemy. W końcu docieramy do auta, ale wspomnienia mamy super. Z niemowlakiem na Kasprowy Wierch Ruszamy na Kasprowy! Dziś dzień bez samochodu. Wsadzamy niemowlę w nosidło i ruszamy autobusem z Chłabówki do ronda (jedzie bezpośrednio), następnie autobusem do Kuźnic. Bilety coś koło 3 zł. Czekamy w krótkiej kolejce po bilety na kolej (40 zł jeden bilet) i jedziemy na Kasprowy. Starsza zadowolona bardzo. Niestety widoczność żadna. U góry śnieżyca, sypie śnieg i wieje wiatr. Widać tylko masę narciarzy i nic więcej. Mała zjada kaszkę w barze, my szarlotkę z kawą (ceny zabójcze!) i zjeżdżamy w dół. W WC znajduje się przewijak. Po drodze przejaśnia się i widać piękne góry i niesamowite widoki. Wracamy do ronda i ruszamy na skocznię. Wchodzimy na obiekt i wjeżdżamy krzesełkowym na samą górę (8 zł wjazd i zjazd). Mamy ładne słoneczko, więc widoki też są ok. Na górze robimy sobie zdjęcie z nartami, będzie miła pamiątka. Potem fundujemy sobie trochę przyjemności i zjeżdżamy na pontonach - 5zł jeden zjazd, kupujemy 3 zjazdy za 12 zł. Niestety zjazdy bardzo wolne i nic specjalnego. Nie to co na Wieżycy, na Kaszubach! Potem lądujemy w barze pod skocznią, niestety tu żurek okazuje się być niedobry. Jemy więc frytki i wracamy autobusem na obiad do naszego pensjonatu. Wózkiem na Gubałówkę i Butorowy Wierch Lekki dzień przed wyjazdem. Dziś ruszamy kolejką na Gubałówkę - niestety nic nie widzimy, bo jest totalna mgła. Ale Gubałówką spacerujemy, ludzi mało, wszystkie straganiki pozamykane, cisza, pustki. Idziemy na wyciąg na Polanę Szymoszkową. Tam siadamy w super Karczmie. Trochę drogo ale miła obsługa. Jest krzesełko niemowlęce, przewijak, pokój zabaw. Jemy chleb ze smalcem (2 pajdy - 5zł), pycha - choć jadłam lepsze u nas na Kaszubach. Widoczność jest lepsza, widać już miasto na dole, mnóstwo narciarzy. Kolej bardzo nowoczesna. Mąż z wózkiem rusza asfaltowądrogą na dół. Ja ze starszą córką idziemy szlakiem na Butorowy Wierch i tam zjeżdżamy na dół. Mamy wykupiony bilet łączony, bo wychodzi bardzo tanio - 13 za wjazd i zjazd! Zjazd z Butorowego jest super, długi, śliczne widoki, ale niestety zimno. Na dole Pan kusi nas kupnem zdjęcia z wyciągu za 10 zl. Decydujemy się, super pamiątka, a cena nie aż taka wysoka. Przy zejściu z kolejki spotykamy męża i wracamy dalej na piechotę do Zakopanego. Długo się idzie, ale gdy docieramy do auta jesteśmy zadowoleni. Następnie jedziemy do Aquaparku w centrum. Obiecaliśmy to starszej. Jest godzina ok. 14. Panie w kasie powodują, że chce nam się wracać do domu (strasznie niemiłe i opryskliwe), ale wchodzimy. Aquapark fajny (uwaga na krzyczących ratowników). Super zjeżdżalnie dla starszych i młodszych. Woda cieplutka, mała zadowolona, pluska się w wodzie. Starsza pływa i korzysta ze zjeżdżalni z mężem. W szatniach przewijak. Cena standardowa jak w każdym aquaparku. Na basenach jesteśmy 2,5 godziny (promocja pozasezonowa: 2 godziny w cenie i 0,5 godziny gratis). Autorem tekstu i zdjęć jest Monika Deyk . wycieczki z dzieckiem małopolskie weekend z dzieckiem małopolskie piesze wycieczki z dzieckiem atrakcje dla dzieci zakopane tatry z dziećmi wycieczki piesze z dziećmi w góry z dzieckiem górskie wycieczki z dziećmi tatry z wózkiem tatry z dziećmi sprawdzone trasy wakacje z dziećmi w Tatrach Według ludowej legendy góral o przezwisku Kasper był kiedyś właścicielem Hali Kasprowej, nad którą góruje Kasprowy Wierch. Podobno od jego imienia pochodzi nazwa słynnego wzniesienia, którego szczyt sięga 1987 m Sąsiadują mu doliny: Bystra, Sucha Woda Gąsienicowa oraz Cicha Liptowska. W latach 30-tych ubiegłego wieku ruszyła pierwsza polska kolej liniowa na Kasprowy Wierch. Wtedy to zyskał on największą popularność oraz sympatię miłośników górskich wspinaczek. Od 2007 działa nowoczesna kolej, która w zaledwie kilka minut zawiezie Was na sam szczyt, z którego będziecie podziwić malownicze, tatrzańskie krajobrazy: wierzchołek Krywania, Świnicę i masyw Kościelca oraz Kocioł Gąsienicowy. Na piesze rodzinne wędrówki z dziećmi możecie wyruszyć licznymi szlakami - z Kuźnic przez Myślenickie Turnie, z Kasprowego Wierchu przez Halę Gąsienicową do schroniska Murowaniec, dalej przez Boczań lub przez Jaworzynkę. Dla wytrwałych polecamy pieszą wycieczkę na Kasprowy Wierch. Wówczas trzeba się przygotować na całodzienną wędrówkę. Wskazówki dojazdu:Parking 1 ul. Bronisława Czecha 1, 34-500 Zakopane, 2,4 km - dojście do kolejkiParking 2 ul. Mieczysława Karłowicza, 34-500 Zakopane, 1,4 km - dojście do kolejki Adres: ul. Kuźnice 14 34-500Zakopane